Jezierzany, historia, fakty i kulisy – Część II

O tym, jak wójt gminy Miłkowice dostał za darmo „na cele publiczne” jezioro z ośrodkiem. Zdewastował je. Następnie ośrodek oraz „parking” z ujęciem wody wydzierżawił bezprzetargowo na 29 lat, jezioro sprzedał i prawie pół roku przedłużał termin płatności „inwestorowi”, który nie miał pieniędzy. Na koniec oświadczył, że to był „majstersztyk”.

Ośrodek OSiR Jezierzany, rok 2005.

Na początek, żeby uniknąć nieporozumień, określę się przed czytelnikiem jako bezwzględny wróg kupczenia majątkiem, który stanowi dobro wspólne, mające służyć społeczeństwu. Sam pomysł samowolnej sprzedaży czegoś, co otrzymało się za darmo od Skarbu Państwa z zastrzeżeniem „NA CELE PUBLICZNE” i stanowi własność wszystkich mieszkańców gminy, jest moim zdaniem wytworem umysłu kogoś, kto zupełnie nie rozumie, czym jest samorządowa wspólnota i nie rozumie swojej służebnej w niej roli. Tak więc wszyscy, którzy za normalność uważają, że Polak nad jezioro ma prawo dostać się po wykupieniu biletu wstępu na prywatną posesję, albo w ogóle nie ma prawa do tego jeziora się dostać, mogą w tym miejscu zakończyć lekturę.

Po tym krótkim zastrzeżeniu, powróćmy do źródeł i faktów. Tym bardziej potrzebnych, że wokół tego tematu narosło ogromnie dużo przeinaczeń, przekręceń, nieścisłości i najzwyklejszych bzdur, rozsiewanych zresztą zarówno przez sprzedającego i kupującego oraz ich akolitów, jak i powtarzające po nich, nie dość wnikliwe, lokalne media.

Będzie to smutna opowieść o tym, jak urocze miejsce, przez indolencję, lenistwo, niegospodarność, brak troski o majątek i dobro wspólne, a także jakieś zakulisowe porozumienia, zostało w kilka lat stopniowo degradowane, rozkradane i w końcu zniszczone.

Zacznę późno, choć pierwotny mój zamiar dotyczył dziejów rekreacyjnego użytkowania tego jeziora od czasów po II wojnie światowej, ale mam na ten temat tak mało materiałów, że wstrzymam się do czasu, gdy je uzupełnię. Jeśliby któryś z czytelników dysponował zdjęciami lub innymi pamiątkami z okresu „kolejowego” i początków etapu OSiR Jezierzan, proszę o kontakt na mackowski@o2.pl

GMINA PRZEJMUJE OŚRODEK

W roku 2012, Ośrodek Sportu i Rekreacji w Legnicy, decyzją prezydenta Krzakowskiego, zrezygnował z opieki nad kąpieliskiem w Jezierzanach, które zresztą od lat niedoinwestowane i niedopilnowane, podlegało coraz szybszej degradacji, przyciągając w związku z tym, coraz mniej chętnych.

Parę tygodni później, dnia 8 maja 2012 roku, za zgodą i na wniosek wójta, Waldemara Kwaśnego, teren jeziora i związane z nim zabudowania ośrodka, oraz „parking” po drugiej stronie drogi, zostały bezpłatnie użyczone gminie Miłkowice, przez reprezentującego Skarb Państwa, Starostę, Jarosława Humennego. Umowa ta zawarta została „do czasu uregulowania stanu prawnego nieruchomości”, lecz „nie dłużej jednak niż 3 lata”, do 7 maja 2015.

Dziś, z perspektywy czasu, ocenić możemy tę decyzję za odpowiedzialną i gospodarną, ponieważ w końcowym okresie OSiR lekceważył opiekę nad obiektem.

Poniżej fragmenty protokołu zdawczo-odbiorczego. Wyszczególnione domki kempingowe „Mieroszów” 9 (10) sztuk i pozostałe zabudowania (budynek WC, przebieralnia i magazyn sprzętu pływającego, budynek baru-świetlicy, budynek sanitarny i.t.p.).

Jednocześnie, legnicki OSiR, również bezpłatnie, przekazał gminie Miłkowice, znajdujący się na terenie jeziora, swój majątek ruchomy.

Były to meble, łódki, rowery wodne i kajaki o wartości księgowej ok. 26 tys. zł.

Niemal natychmiast, wójt przekazał powyższy majątek we władanie Gminnemu Ośrodkowi Kultury i Sportu w Miłkowicach, która to instytucja otrzymała zadanie opiekowania się świeżo przejętym po OSiR ośrodkiem, oraz zgodnie ze swoimi statutowymi celami i „know how”, udostępnienia go spragnionym wypoczynku mieszkańcom, nie tylko gminy Miłkowice.

Co ciekawe, początkowo wójt Waldemar Kwaśny nie był entuzjastą tego przejęcia i w wywiadzie oświadczył:

„Z ciężkim sercem przejmuję ten ośrodek – nie ukrywa Waldemar Kwaśny, wójt Miłkowic. - Dla nas oznacza to dodatkowe, niemałe koszty na jego utrzymanie. Ale jest on bardzo potrzebny nie tylko mieszkańcom naszej gminy, ale też legniczanom i dlatego latem będzie otwarty.”

24Legnica.pl

W lokalnej prasie pojawiły się dość entuzjastyczne artykuły, że Ośrodek pod nowym zarządem nabierze dawnego blasku, że wróci jego świetność. Podsycały go umiarkowanie optymistyczne deklaracje wójta Waldemara Kwaśnego o jego interesującej wizji powrotu do stylistyki Ośrodka z PRL-owskich klimatów i tym podobnych pomysłów.

Ogólnie koncepcja na lata 2012-2015 była taka, że Jezierzany zostają w gminie, do czasu przejęcia na własność, bo są jej wizytówką i powinny służyć całemu społeczeństwu, a obsługą zajmuje się GOKiS.

Na samym też wstępie, znajdujący się na terenie Ośrodka pawilon baru-kawiarni został oddany przez GOKiS w najem do 6 maja 2015, „Stowarzyszeniu Wspierania Inicjatyw Porozumienia Studentów Uczelni Legnickich PSUL, z siedzibą w Legnicy”. Wynajem był bezpłatny, w zamian za remonty i naprawy tego obiektu oraz wspólne pokrywanie 1/4 kosztów opróżniania szamba i 1/3 wywozu śmieci.

Według informacji jakie otrzymałem, których jednak nie sprawdziłem, jeszcze w roku 2012, pomost został naprawiony i zakonserwowany. Z tego co słyszałem, za 12 tys. zł.

Nadmienić też musimy, że w tamtym okresie (w przeciwieństwie do lat choćby 2020 i 2021), wypadki kradzieży i wandalizmu były zgłaszane na chojnowską komendę i skutecznie ścigane, o czym świadczy informacja przedstawiona na sesji rady gminy 23 kwietnia 2013 roku:

Rok 2013 objawił się pierwszymi kłopotami i zakazem kąpieli spowodowanym, jak twierdzono, zalaniem pomostu przez podnoszącą się w akwenie wodę. Oto co na ten temat mówiła dla portalu lca.pl dyrektor GOKiS:

Nie możemy sobie poradzić z wysokim stanem wody – tłumaczy Anna Graf, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Miłkowicach. – To z kolei spowodowane jest faktem, że niedrożny jest rów będący własnością skarbu państwa, czyli de facto Starostwa Powiatowego w Legnicy. Starosta mówi, że nie ma pieniędzy na oczyszczenie go. Gminę Miłkowice również nie stać na tę inwestycję – dodaje.

Mój informator, doskonale zorientowany w całej tematyce dotyczącej Jezierzan, twierdzi jednak, że tę pracę, miejscowy przedsiębiorca wycenił tylko na 15 tys. złotych. Trudno powiedzieć co spowodowało, że w tamtym czasie nie skorzystano z tej oferty i nie uratowano pomostu, który zalany gnił, a w zimie był rozsadzany z powodu otaczającego go lodu.

Chciałbym tutaj zatrzymać się na chwilę nad powyższym faktem. Otóż musimy zauważyć, że jeśli jezioro podnosiło swój poziom, znaczy to, że dopływa do niego woda. Zatem, gdy w innym miejscu odprowadzimy jej nadmiar, albo woda samodzielnie znajdzie ujście – otrzymamy jej przepływ, a więc możemy uznać to jezioro, według nomenklatury, za odpływowe. Faktycznie, jezierzańskie jezioro, ma trzy dopływy-odpływy. Jeden od strony północnej, przechodzący pod drogą, drugi od strony południowo-zachodniej, a trzeci od południowo-wschodniej. Okazuje się, że wystarczy melioracja, regulacja stosunków wodnych i mamy z jeziora bezodpływowego – odpływowe oraz ruch wody. Z taką oceną zgadza się również mój informator.

W tamtym okresie niestety, rozebrano też dziewięć domków typu „Mieroszów”, w poprzednich latach mocno dewastowanych. Bez wątpienia, można było jednak ocalić ich część, według mojej bowiem wiedzy, nie były w aż tak złym stanie. Długi czas nie sprzątano po tej rozbiórce i w trawie pozostawiono mnóstwo rozbitego szkła.

Jak informował lca.pl:

Inspektor nadzoru budowlanego zabronił korzystania z domków, które stały na terenie kąpieliska – mówi dyrektor Anna Graf. – Domki zostały rozebrane...

Być może w przyszłym roku uda się uruchomić kąpielisko w Jezierzanach. Zależy to jednak od wielu czynników, główny problem to nieszczęsny rów...

Gminie bardzo zależy na tym, żeby kąpielisko funkcjonowało. Podpisaliśmy umowę użyczenia ze Skarbem Państwa reprezentowanym przez starostę. Umowa obowiązuje do 2015 roku. Jeśli gmina w ciągu trzech lat wykaże, że ponosiła koszty na utrzymanie tego obiektu, wówczas wojewoda będzie skłonny skomunalizować go i wówczas gmina Miłkowice stanie się jego właścicielem...

Oczywiście w latach 2013-2014 Ośrodek w sezonie działał, był pilnowany i udostępniany na zasadzie „oficjalny zakaz kąpieli ale rób co chcesz„. Osobiście, odpowiadała mi ta formuła wypoczynku na własną odpowiedzialność. Może nawet, mam wrażenie, kąpiący się byli bardziej ostrożni i uważniej dozorowali swoje pociechy, wiedząc, że w razie problemów, być może są zdani na samych siebie. W tamtym okresie zresztą, pomost nie był jeszcze w złym stanie. Można było nim w lecie swobodnie i bez strachu przejść. Płatny 5 zł, o ile pamiętam, był tylko parking.

Lato 2014. Widok na pomost. W oddali widać magazyn sprzętu i przebieralnię, oraz plażowiczów na pomoście 😉 lca.pl fot. darektech
Jezierzany lato 2014, fot. lca.pl darektech

2015 ROK, CZYLI NOWY WÓJT, A WCZEŚNIEJ RADNY DWÓCH KADENCJI, DORWAŁ SIĘ DO PEŁNI WŁADZY

W roku 2015 została rozpoczęta procedura komunalizowania jeziora i ośrodka, czyli przejęcia spod własności Skarbu Państwa pod własność gminy. Trwało to do roku następnego, a w tym czasie ośrodek w sezonie letnim był udostępniany na starych zasadach, czyli GOKiS zajmował się ogólną administracją i obsługą, a pawilon restauracji-baru został przeznaczony pod roczny wynajem firmie „H&J Promotions Hubert Mieliński Rzeszotary” na rok, z płatnością 800 zł. miesięcznie, z tym, że ta opłata była uiszczana tylko przez trzy miesiące sezonu letniego.

W tym też roku została przeprowadzona kasacja sprzętu i wyposażenia otrzymanego od OSiR Legnica. Czytelnik niech sobie to skomentuje sam. Tłumaczono się tak:

Nastał rok 2016, czyli „gospodarowanie” na swoim. Jak wójt Dawid Stachura mówi, że gospodaruje – to mówi, a jak mówi, że sprzeda – to sprzeda. W 2016 roku, obiektem zarządzał jeszcze Gminny Ośrodek Kultury i Sportu, znowu zawierając umowę najmu budynku restauracji z „H&J Promotions”. Tym razem za 850 zł/miesiąc, przez okres trzech, letnich miesięcy.

Legnicki portal informował:

Rok 2017 to rok kolejnego pomysłu wójta na „gospodarowanie”. Odbiera on GOKiS zarządzanie obiektem i zawiera na sezon letni trzymiesięczną umowę z przedsiębiorcą ze Starego Węglińca, firmą Handlowo-Usługową OLEK. Zgodnie z umową, dzierżawie podlegała część ośrodka o powierzchni 1,1 ha, to jest 11 tys. m2, za 2 gr/m2 oraz ten sam co rok wcześniej lokal użytkowy o powierzchni 105 m2 za 8 zł./m2. Wysokość czynszu dzierżawnego za cały, kwartalny okres umowy, wyniosła 4723 zł. brutto. Niestety, dzierżawcy, mimo ambitnego planu na prowadzenie kąpieliska (przywrócono ratownika), nie powiodło się z powodu wyjątkowo zimnego i deszczowego lata.

PIERWSZA PRÓBA SPRZEDAŻY JEZIORA 2017-2018

Jednocześnie wójt Dawid Stachura dokonuje podziałów jeziora i przylegającego terenu. Biorąc pod uwagę lokalizację pięciu wydzielonych w tamtym czasie działek, myślał on początkowo o wyprzedaniu zachodniego nabrzeża prywatnym właścicielom.

Mamy z tamtego okresu nagranie z posiedzenia rady Gminy, które pokazuje nam, jak bardzo apodyktyczny i zdeterminowany był wójt w sprawie prywatyzacji. Wybrane fragmenty dyskusji:

Radny Józef Dumkiewicz – Dochodzą mnie słuchy… że pan wójt sprzedaje Jezierzany… ja mówię, że pierwszy raz słyszę. Jest to prawda?

Wójt Dawid Stachura –Tak

J.D. – … a dlaczego myśmy nie zostali powiadomieni o tym?

D.S. – Dlatego, że jest to moja kompetencja… Mówiłem o tym na sesji… Jezierzany kosztują nas około 40 tys. złotych (rocznie) i będą kosztować nas więcej… to będzie wieczny koszt gminy Miłkowice… nas nie stać… a państwo chcą się bawić w kurort wypoczynkowy… to jest nierealne w naszych warunkach finansowych… to jest skarbonka bez dna, bez opcji dochodowych… to może nowy właściciel, bo przychodzą różni z różnymi pomysłami, nada temu blask. Wierzę w to bardzo gorąco… To jest jedno wielkie dzikie wysypisko… Tutaj padło, że jest to perła, a ja powiem, że to perła przed wieprze… to jest majątek, który obciąża nas finansowo… Jeśli jest potencjalny inwestor czy grupa inwestorów, którzy mówią, że chcą zrobić to i to…

Radna Stanisława Kobiak – I powinniśmy się zgodzić z panem wójtem…

Zachęcam, mimo kiepskiej zrozumiałości nagrania, przysłuchać się poniższej dyskusji. Widać i słychać na nim zaangażowanie po stronie mieszkańców gminy, radnych Józefa Dumkiewicza i Jana Mandziarę. Słychać też jak wójt, imając się fałszywych argumentów i kierując uwagę słuchaczy na boczny tor, wbrew sceptycyzmowi radnych, forsuje swoje stanowisko.

Najwyraźniej musiało dojść do jakichś zakulisowych rozmów, negocjacji i spekulacji, bo wójt nieprzypadkowo wspomina tu o „grupie inwestorów”. Jednak mnie zainteresowało te 40 tys. rocznych kosztów utrzymania ośrodka w Jezierzanach. Spójrzmy, czy wójt powiedział prawdę i jak te 40 tys. na rok, spożytkowano?

Mam wrażenie, że okłamał radnych i widać, że nie jest dobrym gospodarzem. Bije w oczy kuriozum powyższego wyliczenia. Czy podatek od nieruchomości jest kosztem, skoro i tak wraca do budżetu gminy? Czy trzeba przepłacać za „toi-toie”, zamiast wyremontować sanitariaty i podłączyć je do pobliskiej kanalizacji? Przecież ten jednorazowy koszt by się później zwrócił. Czy kosiarki za 5 tys. kupuje się co trzy lata i czy budynki rozbiera się co rok? Czemu tak żałośnie mało wydano na prace remontowe? Dlaczego nie zainwestowano w monitoring, alarmy, skoro wiedziano, że poza sezonem dochodzi do włamań? System kilku kamer, to przecież w skali gminy mikroskopijny, a jakże przydatny wydatek. Moim zdaniem, wójtowi najwyraźniej nie zależało na pomyślności tego miejsca. Miał w głowie już inny plan. Plan sprzedaży.

Pierwszy przetarg na sprzedaż jeziora i Ośrodka odbył się 4 stycznia 2018 r. Wystawiono całość za cenę wywoławczą 1 mln 350 tys. zł. netto, wcześniej podzieloną na pięć działek. Był to podział, dodajmy, w tym kontekście zupełnie niepotrzebny i obciążający finanse gminy. Mimo trzykrotnej próby sprzedaży, z jakiegoś powodu, nie było chętnych kupców.

Nadeszło lato 2018 i trzeba było pomyśleć o nowym najemcy, póki co niesprzedanego, ośrodka w Jezierzanach. Jak się później okaże, jego los został już jednak przypieczętowany. Problemem było tylko to, by sprawić wrażenie, że jezioro, to przysłowiowa brzydka i stara panna, którą trzeba za wszelką cenę i jak najszybciej wydać za mąż. Można powiedzieć, że minęło tyle czasu, a metoda z lat 80-90, by zdemolować i sprzedać – wciąż, dzięki nieświadomości społeczeństwa i braku wpływu na swoich przedstawicieli, ta sama i tak samo skuteczna.

Tak więc rok 2018, był rokiem nieudanej sprzedaży całości jeziora. Na sezon letni zawarto z osobą prywatną, Panią Danutą Aulejtner z Legnicy (właścicielką posesji po sąsiedzku z Ośrodkiem), kolejną, trzymiesięczną umowę dzierżawy na jeszcze mniejszy, bo już tylko 0,6 ha (6000 m2) obszar ośrodka. Budynek baru najprawdopodobniej nie był dzierżawiony za pieniądze, gdyż nie ma nic o tym w umowie, w zamian jak domyślam się, Pani Danuta zobowiązała się do poważniejszych remontów. Umowa opiewała na 885 zł. brutto, a piękny efekt odnowienia budynku baru-kawiarni, widoczny jest na poniższych zdjęciach.

Wpis na Facebooku pani dzierżawiącej od gminy fragment Ośrodka.
Jezierzany 2019 rok
Ośrodek w Jezierzanach w roku 2018 wyglądał całkiem przyzwoicie.

Niestety. Tego roku wydarzył się jedyny od przejęcia ośrodka, tragiczny wypadek na niestrzeżonym kąpielisku. Jeden z wczasowiczów, jak pisała prasa, doznał podczas pływania ataku epilepsji (inni twierdzili, że skakał z pomostu) i utonął. Mimo przywrócenia funkcji życiowych – zmarł w szpitalu na drugi dzień. Na sesji, wójt gminy skomentował to w sposób, że dobrze, że to nie GOKiS Miłkowice sprawował pieczę nad Ośrodkiem. W sumie, charakterystyczne słowa.

Akcja ratunkowa. Źródło: lca.pl

Poza sezonem letnim, przy braku dzierżawcy, wójt i jego podwładni nie interesowali się Ośrodkiem. Niech o zupełnym braku troski świadczy ten przykład:

Gdy w zimie 2018-2019 wiatr przewrócił jeden z drewnianych słupów – aż do późnej wiosny, nikt z ramienia urzędu nie kiwnął w tej sprawie palcem:

W czasie, kiedy wójt mydlił na sesji radnym oczy, bajaniem jak to wędkarze zaśmiecają łowiska, w innych miejscach zalegały te same, co pięć lat wcześniej odpady. Między innymi powciskane pod budynek opuszczonych sanitariatów przynależnych kiedyś do domków kempingowych. W gruncie rzeczy, od czasów przejęcia, jezioro nie było nigdy w całości uczciwie posprzątane.

Jezioro nigdy też nie zostało oczyszczone z dzikich zakrzaczeń. Nie wiadomo nawet, czy ktokolwiek z podwładnych wójta zachodził aż tak daleko.

2019 ROK – POCZĄTEK KOŃCA

Sezon leni 2019, to nowa umowa z tą samą co rok wcześniej, osobą. Opiewała ona na dzierżawę wycinka Ośrodka o zwiększonej w stosunku do roku poprzedniego powierzchni, ok 1 ha (10020 m2) za 5 gr/m2 oraz wszystkich, znajdujących się jeszcze, nierozebranych przez „gospodarza”, zabudowań. Łącznie 202 m2 za 30 gr/m2. Tę umowę, aneksem skrócono do dwóch miesięcy. Całkowitą wysokość czynszu dzierżawnego za dwumiesięczny okres, zmieniono na kwotę brutto 1676 zł.

Wejście na teren ośrodka. Sierpień 2019. Źródło Facebook.

Rok 2020, to rok „pandemii”. Smutny okres, gdy zdawałoby się poważni i rozsądni ludzie, mieli umysły sparaliżowane strachem. Ośrodek z tej racji nie był dzierżawiony. Rozpoczęła się agonia i przygotowanie do drugiej prywatyzacji jeziora. Wójt, Dawid Stachura „poprosił” strażaków OSP z terenu gminy do rozbiórki całkiem już zrujnowanego pomostu, po której to rozbiórce, jego resztki częściowo zostały w wodzie, a częściowo zalegały na brzegu jeziora. Nie wiadomo co zaświtało w wójtowskiej głowie, gdyż jak wiemy, rozbiórka drewnianych pomostów nie należy do statutowych obowiązków OSP. Ale przecież, kto by odmówił wójtowi i prezesowi, Tadeuszowi Gładyszowi, wykonania niedorzecznego rozkazu – tego spotka surowa kara w postaci blokowania budżetowych funduszów na jednostkę…

Czerwiec 2020 r. źródło: Facebook
żródło: Facebook

O tym, co było dalej, w szczegółach, na materiałach źródłowych, przypomnimy sobie w następnej części, za kilka dni.

c.d.n.

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

O Krzysztof Maćkowski

e-mail: mackowski@milkowice.info

Dodaj komentarz